published
7 February 2026
by
Ray Morgan

Masz Venoma?

Gościnny wpis Ellen Marshall.

Ellen Marshall pisze od najmłodszych lat i publikowała w magazynie „Morbid Curiosity” [red.: niespodzianka = zero] , a także jest współautorką stron internetowych „Film Threat” i „Cinefantastique”. Ma wielu przyjaciół herpetologów i jest właścicielką bardzo przystojnego indonezyjskiego scynka o imieniu Turbo.


„Przeciętny” człowiek ucieka z krzykiem przed stworami, które pełzają, pełzają i mogą potencjalnie zabić cię z całą masą jadowitego gniewu… Herperzy NIE są tego typu ludźmi („Herperzy” to ludzie zafascynowani herpetologią, a nie osoby z opryszczką. Powszechne nieporozumienie). To rzadka rasa, która, pomimo nieodłącznego zagrożenia, poszukuje kontaktów z naszymi gadzimi sąsiadami. Dostrzegają moc i piękno w tych łuskach, pazurach i kłach i szanują długą drogę ewolucyjną, która stworzyła te niesamowite stworzenia.

Miałem okazję porozmawiać z dwoma najciekawszymi mężczyznami na świecie (przepraszam, facetem z Dos Eqqisem), Rayem Morganem, pochodzącym z Kalifornii dokumentalistą i producentem, który obecnie mieszka w Kostaryce i zajmuje się edukacją na temat gadów na całym świecie, oraz dr. Bryanem Griegiem Fryem, światowej sławy naukowcem i profesorem nadzwyczajnym na Queensland University w Brisbane w Australii, gdzie kieruje tamtejszym Venom Evolution Laboratory, na temat filmu dokumentalnego „ The Venom Interviews ”.

„Muszę być najgłupszym facetem w pokoju!”

EM — Ciekawi mnie, jak doszło do współpracy z tak wieloma ekspertami przy projekcie „ The Venom Interviews ” i jak udało się wam namówić do współpracy takich ludzi jak dr Fry?

RM — Byłem prywatnym hodowcą gadów i nie należałem do „społeczności” herpetologów. Chciałem znaleźć do filmu dokumentalnego osoby, które nie były nim zainteresowane ze względu na ego, ale z miłości do pracy i zwierząt. Wykonałem około 100 telefonów z prośbą o kontakt i ostatecznie grupa 35 osób, które znalazły się w filmie, to wykształceni doktoranci, biolodzy, herpetolodzy i hodowcy. Byłem więc w centrum całej tej wiedzy i mogłem być najgłupszym facetem w pomieszczeniu!

BGF — Ray skontaktował się ze mną w tej sprawie i od razu skorzystałem z tej okazji.

EM — Ray, co zainspirowało cię do nakręcenia tego filmu?

RM — Byłem naprawdę zniesmaczony i zaniepokojony sposobem, w jaki media przedstawiały gady i ich opiekunów. Jadowite gady to szczególnie interesujący temat, więc po co fabularyzować i robić z niego sensację? Chodziło o to, żeby pozbyć się nadpobudliwego gospodarza i muzyki z nawiedzonego domu, żeby sprawdzić, czy uda mi się stworzyć wciągającą historię.

EM — Doktorze Fry, w obliczu tak wielu dezinformacji i rosnącej popularności irracjonalnych, opartych na strachu kanałów telewizyjnych i społecznościowych utrwalających negatywne nastawienie, zwłaszcza wobec jadowitych węży, w jaki sposób Pan, jako naukowiec i wykładowca, przeciwdziała tym postawom i postrzeganiu?

BGF — Poprzez niezłomne przywiązanie do precyzji. Na przykład poprzez stanowcze sprzeciwianie się osobom twierdzącym, że nie powinniśmy nazywać nieszkodliwych tylnych kłów jadowitymi, mimo że nimi są, z obawy przed straszeniem opinii publicznej.

EM — A zatem, przez wszystkie lata badań, pracy laboratoryjnej i doświadczenia w terenie z jadowitymi gadami, co (lub kilka rzeczy) zaskoczyło Cię najbardziej?

BGF — Naszym najbardziej zaskakującym, niedawnym odkryciem był jad długoczułowego niebieskiego węża koralowego, który w niezwykle unikalny sposób oddziałuje na nerwy, pobudzając je, zamiast wyłączać, jak to robią inne neurotoksyczne węże.

EM — Film jest ewidentnym hitem wśród miłośników herpetologii i jadowitych gadów. Jak jednak wyglądał odbiór filmu poza tym środowiskiem i dlaczego uważasz, że ten dokument spodoba się szerszej publiczności?

RM — To naprawdę pytanie za 64 000 dolarów… Film został dobrze przyjęty przez osoby zainteresowane przyrodą i nauką, a także przez seriale takie jak „Planeta Ziemia”. W filmie występują również PRAWDZIWI ludzie, którzy naprawdę zajmują się tą pracą. To sympatyczni bohaterowie, fajni, interesujący ludzie, bardzo autentyczni. Myślę, że może on wywołać efekt domina, który nie tylko dotrze do profesjonalistów i hobbystów, ale i do widowni wyższej klasy.

EM — Czy podczas kręcenia filmu dokumentalnego zdarzyły się jakieś ciekawe wpadki lub spotkania z gadami lub innymi stworzeniami?

BGF — Pierwsze ujęcia z moim udziałem do „The Venom Interviews” musiały zostać później nakręcone ponownie, bo wyglądałem jak szkielet. Było to tuż po operacji złamanego kręgosłupa i wyglądałem okropnie. Jak absolutny upiór. Całość zepsuła też ta papuga żako w tle, która nie chciała się zamknąć.

RM — Tak, w ośrodku, w którym przeprowadzaliśmy wywiad z Bryanem, było mnóstwo ptaków i papug, które były bardzo głośne i hałaśliwe. Musieliśmy przenieść je do innego pomieszczenia, ale nadal je słyszeliśmy.

„Ten dokument był projektem realizowanym z pasji… Nakręciłem film, jaki sam chciałem zobaczyć”.

EM — Czy chciałbyś, żeby ludzie wiedzieli coś jeszcze na temat tego filmu?

RM — Nakręcenie dokumentu zajęło rok, a montaż ponad cztery lata. Chciałem zadać głębsze pytania, takie, jakie widzowie zadawaliby, gdyby mogli usiąść i napić się piwa z tymi ludźmi. Ten dokument był projektem z pasji… Zrobiłem film, który sam chciałem zobaczyć.

Możesz obejrzeć film dokumentalny The Venom Interviews tutaj lub odwiedzić grupę filmu na Facebooku .